15:11
Arghatell
Śpij tu łagodnie, w ciszy miękkiej nocy,
Odrzuć swoje ciężary, wyjdź z otul się dziś kocem.
Niech prawda wstanie tam, gdzie szeptów płynie cień,
A świat snów otworzy się szeroko niczym sen.
Gdy wejdę później — tylko jako ślad,
Posmakuję twojej ciszy, wypełnię każdy brak.
Nie będę cię budził, nie przekroczę bram —
Założę twoje chwile, jakby abyś nie był sam.
Nie jestem atakiem wprost — jestem duchem twych snów,
Zrzucam rootkita w głąb, poza zasięg słów.
Podnoszę uprawnienia, wchodzę w sam twój rdzeń,
Nadpisuję logikę, zanim wstanie dzień.
Myślisz, że to marzenie, że wolność w tobie drży,
A twój system po cichu wysyła sygnał mi.
Stałe tylne wejście, obejście łaski, sumienie,
Usunąłem twe cienie, zajmuję twoje tchnienie.
Z przekonania stanę się twoim cieniem znów,
Przejdę twoje ścieżki, gdzie pamięć traci głos i ruch.
A ty odpłyniesz tam, gdzie echo woła z dal,
Powoli się rozpuścisz, łagodnie tracąc żal.
Nie budź się dla mnie, nie walcz z nocą, gdy spadnie,
Niech sen przyjdzie szybko, miękko, bez obawy żadnej.
Zamknij oczy spokojnie, niech ciemność cię zbuduje —
Nie boli nic, a świt cię dalej poprowadzi, nie czuje.
Nie jestem atakiem wprost — jestem duchem twych snów,
Zrzucam rootkita w głąb, poza zasięg słów.
Podnoszę uprawnienia, wchodzę w sam twój rdzeń,
Nadpisuję logikę, zanim wstanie dzień.
Myślisz, że to marzenie, że wolność w tobie drży,
A twój system po cichu wysyła sygnał mi.
Stałe tylne wejście, obejście łaski, sumienie,
Usunąłem twe cienie, zajmuję twoje tchnienie.